Obudził mnie głos stewardessy proszący o zapięcie pasów przed lądowaniem. Powoli starając się nie nadwyrężać zdrętwiałego ciała posłuchałam kobiety. Zaczęły się turbulencje. Chwyciłam rękę brata i mocno ją ścisnęłam.
- Coś się stało? - zapytał uśmiechając się szeroko z udawanym zdziwieniem.
- W tym momencie nie cierpię i samolotów i Ciebie. - syknęłam. W odpowiedzi chłopak uśmiechnął się do mnie czarująco a ja nieco się rozluźniłam.
Nareszcie. Wyszłam z tej piekielnej maszyny. Chwyciłam swój bagaż i pobiegłam w umówione miejsce, gdzie miałam spotkać się z Siro gdybyśmy się rozdzielili. Już na mnie czekał. A z nim jakiś chłopak z blond włosami. Niepewnie do nich podeszłam i uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Cześć. - przywitałam się. W tedy chłopak odwrócił się do mnie. Mrużąc oczy zmierzył mnie wzrokiem z góry do dołu. Zatrzymał się na mojej spódniczce. Niepewnie również tam spojrzałam, jednak nie zauważyłam nic dziwnego. Z powrotem popatrzyłam na chłopaka. Patrzyłam mu prosto w zielone oczy. Jego twarz była zdecydowanie za blisko. Ale trzeba przyznać że oczy ma nieziemskie. - pomyślałam. Rzeczywiście były koloru świeżo skoszonej trawy. Aż się niemal czuło ten zapach. Gdy zaczęłam rozmyślać o Włoszech chłopak mruknął wyraźnie zadowolony. Nic nie mówiąc odwrócił się do mojego brata i powiedział mu coś na ucho. W odpowiedzi Siro wybuchł śmiechem i pokiwał głową. Patrzyłam na nich zdezorientowana. Siro wziął moją torbę podróżną i ruszył do wyjścia.
- Hej! Nie czekamy na resztę rzeczy twojej siostry? - zapytał zielonooki spoglądając na mnie.
- Ale to wszystko. - odpowiedziałam za brata. Chłopak zaczął wędrować wzrokiem między mną a moją torbą z szeroko otwartymi oczami.
- Mówiłem Ci Leo że ona nie jest taka jak inne. W tedy "Leo" złapał mnie za ramiona.
- Miło mi. Jestem Leo. - uśmiechnął się szeroko
- Witaj w Tokio Felicio. - mówiąc to otworzyli wielkie drzwi. Uderzył we mnie podmuch świeżego powietrza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz